Moje Własne miejsce wypoczynku – Balkon 2021

Cieszę się, że tu trafiłeś. Zajrzyj na Facebook MojeWłasne (KLIK!) i zostań ze mną na dłużej.

Kilka ładnych lat nie było wpisu balkonowego, a to dlatego, że zmiany były tak niewielkie, że jakoś nie miałam motywacji, by powstał nowy wpis. Teraz podsumuję wszystko, co doszło lub odeszło z tej przestrzeni – być może ktoś podpatrzy  i zastosuje u siebie. Dla mnie to już chyba finisz, czyli poza zmianą kwiatów każdego roku nie planuję już większych przedsięwzięć. Nowe pomysły wykorzystam na nowym balkonie lub tarasie… w przyszłości :). Jeśi nie znalazłeś odpowiedzi na nurtujące Cię pytania, np dnośnie pergoli, metrażu, oświetlenia górnego i wielu innych – zachęcam Cię do zerknięcia do FAQ (KLIK!), w którym odpowiadam na najczęściej zadawane pytania.

Huśtawka ze sznurka pojawiła si znacznie  wcześniej. Często w sklepach można spotkać podobne, okrągłe,  są bardziej popularne.  Z perspektywy użytkownika ta kwadratowa jest znacznie wygodniejsza,  często używam jej razem z córką – mieścimy się obie bez problemu.  Kupiłam ją w Auchan, cenowo ok 140 zł. Zauważyłam, że sklep ma je każdego roku w ofercie letniej. Jedynym minusem była poduszka – ewidentnie zbyt „pusta” – wymagała dokupienia wkładu i wypełnienia. Łańcuchy oraz haki  zostały dokupione oddzielnie  w sklepie budowlanym.

Wymiana parapetu

Z kuchni mamy okno na balkon, które niekiedy otwieramy na oścież  i stawiamy od wewnątrz grill elektryczny. Zewnętrzny, metalowy parapet był wystający, a więc łatwo było o niego zahaczyć, zwłaszcza biegającym dzieciom, zatem pierwszym argumentem za jego wymianą było bezpieczeństwo. Dodatkowo parapet posiadał spadek, zatem ciężko było korzystać z niego w charakterze półki. Nowy parapet (sosnowy) kupiliśmy w sklepie budowlanym. Docięliśmy go i zaimpregnowaliśmy dwukrotnie. Teraz wygląda o niebo lepiej i można bez obawy postawić coś na nim. Jedyna uwaga to taka, że sosna jest bardzo miękkim drewnem, co za tym idzie, łatwo go uszkodzić. Poza opcją uzyskania dodatkowej półki zależało mi, by parapet nie wystawał tak bardzo, jak poprzedni, metalowy. Przy większej ilości gości można postawić przy nim pufę i z łatwością oprzeć się o ścianę.

Zamiana sztucznej trawy na kompozyt

Jakiś czas temu pisałam o sztucznej trawie (KLIK!), żeby nie było wątpliwości, wciąż ją uwielbiam.  Potrzeba ułożenia podłogi pojawiła się wraz z pojawieniem się dziecka – w upalne dni córka ma mały dmuchany basen – rozlewała wodę podczas zabawy, która  na środku balkonu nie zawsze wysychała tak szybko, jakbym tego chciała, a każdorazowe podnoszenie mebli i podwijanie trawy w celu osuszenia stało się uciążliwe. Również po dużych letnich ulewach mieliśmy ochotę wyjść na balkon i wymagało to odczekania i osuszenia.

Panele kompozytowe musieliśmy ułożyć wzdłuż balkonu, ponieważ spadek wody mamy w poprzek (po lewej stronie), także nie była to kwestia wyboru, a  konieczności.  Deski kompozytowe zakupiliśmy bezpośrednio u producenta: koszt jednej deski 1o4 zł, przy czym warto wspomnieć, że są to bardzo długie deski – mają aż 3,6 m, gdzie standardowe deski przeważnie mają długość 2,5 m. Początkowo byłam przekonana, że metalowe klipsy montażowe będą lepsze i trwalsze (stal nierdzewna), jednak producent twierdził, że jest to mylne myślenie, ponieważ mają ostre krawędzie i potrafią uszkodzić deskę. Ostatecznie przekonał nas do tańszych, plastikowych.   Deski kompozytowe, które mamy są dwustronne – na odwrotnej stronie jest inny, ciemniejszy kolor w odcieniach szarości. Może okazać  się to przydatne dla osób, które po jakimś czasie chciałyby zmienić kolor podłogi i odwracając deski na drugą stronę (w naszym przypadku byłoby to ciężkie ze względu na docinanie desek przy pergolach etc.)

 

To, co bardzo podoba mi się w tym modelu to fakt braku rowków charakterystycznych dla większości desek kompozytowych, w których zbierają się okruszki i kurz. W tym przypadku tego problemu nie ma.  Podłoga ma wypukły wzór przypominający do złudzenia naturalne drewno.

Oświetlenie podłogowe i pomalowanie listew przypodłogowych

Początkowo kupiiśmy 2 opakowania oświetlenia (1 opak. ok 270 zł), zakładając, że zamontujemy w podłodze 8 punktów świetlnych. Jednak wieczorem podłączyliśmy wszystko, wkładając światełka w szklanki  i rozstawiając w różnych miejscach i okazało się, że dają dużo światła i cztery punkty świetlne w zupełności wystarczą.

Do oświetlenia podłogowego niezbędny był transformator (ok 65 zł)

Do kompozytu mogliśmy dokupić listwy przypodłogowe, jednak z uwagi na to, że mieliśmy już „listwy” z płytek podłogowych, te kompozytowe nie przylegałyby do ściany. Ostatecznie zdecydowałam się je przemalować – wystające listwy z płytek w kolorze zielonym nie prezentowały się zbyt dobrze. To, co mogę szczerze doradzić, to pomalujcie listwy przed położeniem kompozytu – dużo łatwiej, szybciej i dokładniej to zrobicie. Przed malowaniem warto odtłuścić powierzchnię. Na ile ta farba będzie  wytrzymała na płytkach – nie wiem. W każdym razie taką doradził mi pracownik sklepu: Bondex Smart paint emalia plamoodporna, kolor o wdzięcznej nazwie „Bielszy niż myślisz”. 🙂 Malowałam pędzelkiem – wałek nie zdał egzaminu.  Do pełnego pokrycia koloru płytek potrzebne były 3 warstwy.

Oświetlenie ścienne

Używam go okazjonalnie, w nocy, by wejść na balkon, coś wziąć i wyjść. Jest zbyt jasne, zupełnie nie dające przytulności. Przemalowałam na biało w zeszłym roku zwykłym matowym sprayem (2 warstwy).

Jeśli w tym wpisie nie znalazłeś odpowiedzi na nurtujące Cię pytania, zajrzyj tutaj: FAQ Najczęściej zadawane pytania o balkon (KLIK!)

Zobacz również:

Pozdrawiam
I.

Nie zapomnij udostępnić wpisu jeśli ci się spodobał!
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Pozdrawiam, Iwona

Iwona

Iwona

Mama rozkosznej córeczki Hani, żona wspaniałego mężczyzny i właścicielka przeuroczego yorka. Moim drugim dzieckiem mój blog, na którym właśnie jesteś :)

Zostań ze mną na dłużej!