Co zmieniłam w 2019 roku

Przyznam, ze nigdy nie robiłam większych podsumowań minionego roku – bardziej skupiałam się na planach na nadchodzący rok, na wielkich zmianach, ambitnych postanowieniach, które w większości  upadały już w drugiej połowie stycznia, czyli standard. Tym razem jest inaczej, bo ten rok był dla mnie niezwykle pracowity pod każdym względem – zarówno pracy nad własnym ciałem i nad głową. Dlaczego się tym dzielę? Przez lata blogowania wychodziłam z założenia, że nie będę pisać o sobie, bo nikogo to nie interesuje.  Czasami dodałam jakąś fotorelację, wspomniałam o czymś, co się  ostatnio wydarzyło i okazało się, że to, co robię potrafi motywować. Oczywiście, nie wszystkich i wszystkich nigdy motywować nie będzie, jasna sprawa, ale jeśli chociaż garstka ludzi –  jeśli chociaż Ty skorzystasz wynosząc cenne informacje  – będę wiedziała, że było warto.

 1. Dieta

W ciągu minionego roku, a nawet dłużej  zgubiłam 33 kg.  Problemy z wagą pojawiły się u mnie równocześnie z problemami z tarczycą i insulinoopornością. Domowe diety nie przynosiły efektu (lub jo-jo), lekarze rozkładali ręce mówiąc, że muszę się z tym pogodzić, ponieważ z takimi wynikami badań znacznie trudniej o spadek wagi. Kilka razy usłyszałam, że jest to nierealne. BZDURA! Znalazłam dobrego dietetyka i trenera i wróciłam do formy i do zdrowia.

2. Zrezygnowałam z telewizji.  Zdarza mi się obejrzeć dobry film lub serial, natomiast  unikam programów rozrywkowych, mini-seriali, które serwują stacje telewizyjne oraz nie pozwalam faszerować się reklamami pomiędzy nimi. 

3. Ograniczyłam kontakt z ludźmi mającymi inną energię, niż  ja. Otaczam ludźmi, którzy są życzliwi, szczerzy i ambitni i tym samym motywują mnie do działania. Póki wokół mnie byli przypadkowi ludzie, miałam poczucie, że tracę czas i stoję w miejscu.  Zostawiam też w starym roku osoby, które chciały w nim pozostać.

4. Lepiej zarządzam swoim czasem. Jeśli wykonuję daną czynność, staram się nie rozpraszać, nie odpisywać w na wiadomości, jedynie sprawdzam, czy jest to coś pilnego. Jeśli wykonuję czynności zręcznościowe (np. gotowanie, wyklejanie dekoracji, które pokazuję tu na blogu), to jednocześnie włączam interesujące mnie rozwojowe kanały na youtube czy audiobooki i ich słucham.

5. Do sklepu wychodzę zawsze z listą zakupów. Bardzo ułatwia życie. Tworzę ją w ciągu dnia-dwóch. Gdy zauważę, że czegoś w domu brakuje, to od razu zapisuję. Dzięki temu o niczym nie zapominam, więc nie muszę tam wracać tracąc czas . Mało tego – dzięki liście, zakupy robię szybciej i sporadycznie kupuję coś spoza niej. Używam do tego aplikacji w telefonie o nazwie Notatki keep, w której na bieżąco odhaczam produkty, które włożyłam już do koszyka. Mega ułatwienie! Poza tym mąż też z niej korzysta i jest w pełni zsynchronizowana, czyli dla przykładu, mąż jest w drodze do sklepu, a ja w tym czasie dodaję produkty do listy, które jemu automatycznie się wyświetlą.

6. Doceniam serdeczność obcych ludzi. Wystarczy rozmowa w sklepie, w kolejce. Sprzedawca warzyw na rynku. Pani w aptece (uwielbiam Panią!), sąsiad-staruszek, którego nawet nie potrafię sobie wyobrazić bez uśmiechu, bo zawsze się uśmiecha, gdy mnie widzi. Albo sąsiadka, o której nie wiem nic kompletnie, a którą uważam za najsympatyczniejszą osobę na świecie. Jest zawsze promienna i uśmiechnięta i zaraża momentalnie dobrą energią. Zawsze. Jak ona to robi? Nie wiem, ale też tak chcę, bo właśnie tacy ludzie w kilka minut potrafią  napełnić optymizmem i chciałabym być takim właśnie człowiekiem.

7. Przestałam  uczestniczyć w dyskusjach na portalach społecznościowych. Walka z niektórymi osobami, jakakolwiek próba wytłumaczenia im czegokolwiek to zwyczajnie ogromna strata czasu. Niekiedy pozostawię komentarz, ale nie pozwalam się sprowokować.

8. Stawiam sobie zadania czasowe.  Jeśli dana czynność zajmowała mi 2 godziny, wyznaczam sobie zadanie, by zrobić to dwa razy szybciej. Nawet, jeśli nie zawsze mi się uda, to zawsze, ale to zawsze wykonam daną czynność przynajmniej o 30 min szybciej.

9. Zaczęłam być bardziej asertywna. Nie mam tu na myśli umiejętności mówienia nie, a raczej umiejętność komunikowania się w sposób asertywny.  Polecam kanał na youtube Kamili Rowińskiej, która prowadzi szkolenia z asertywności, ma ogromną wiedzę w tym zakresie i chętnie się nią dzieli.

Jasna sprawa, że nie wszystko to wychodzi mi od razu, bo są dni, kiedy nie wychodzi kompletnie nic, ale nie jest to powodem, by poddawać się. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Poza zdrowiem  i szeroko pojętym szczęściem, które są absolutnie w życiu najważniejsze, życzę Wam dużo kreatywności, motywacji do czegokolwiek, co jest Waszym celem 🙂

Nie zapomnij udostępnić wpisu jeśli ci się spodobał!
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Iwona

Iwona

Mama rozkosznej córeczki Hani, żona wspaniałego mężczyzny i właścicielka przeuroczego yorka. Moim drugim dzieckiem mój blog, na którym właśnie jesteś :)

Zostań ze mną na dłużej!

Close Menu