Jak zrobić wianek świąteczny z szyszek?

Witajcie Kochani! Dawno mnie tu nie było, ale zaraz przekonacie się, że w tym czasie nie próżnowałam.
Dziś postaram się wyjaśnić, jak wykonać wianek Bożonarodzeniowy z szyszek. Nigdzie nie spotkałam się z wiankami w całości pokrytymi tym rodzajem szyszek. Dlaczego? Większość decyduje się na większe szyszki sosnowe – szybciej można wykleić cały wianek. Po drugie ! Mało który rękodzielnik dzieli się swoimi sposobami na wykonanie dekoracji, a nawet gdy ich podpytać, to w większości nie odpowiadają, lub odpowiadają bardzo niechętnie, albo tak zdawkowo, że po uzyskaniu odpowiedzi niewiele więcej wiadomo, niż przed zadaniem pytania. Znacie to skądś? Spotkaliście się z podobną reakcją? To teraz o tym zapomnijcie, bo czegoś takiego u mnie nigdy nie będzie.  A teraz do rzeczy:

Czy łatwo wykonać taki wianek? Powiem tak: nie jest to bardzo trudne, ale, nie oszukujmy się, do najłatwiejszych też nie należy.  Przede wszystkim jest dość czasochłonne. Wykonanie jednego wianka zajmuje minimum 3 godziny w przypadku małych szyszek z Modrzewia, których używam. Tak naprawdę wszystko jest kwestią wprawy i jestem pewna, że każdy z Was przy odrobinie zapału i cierpliwości z powodzeniem stworzy taką dekorację.

Bazą wianka jest styropianowa oponka. Możesz użyć słomianej oponki,  jest ona tańsza, ale i cięższa.  Z uwagi na ciężar wybieram styropian, by wianek mógł wisieć na drzwiach  i nie zerwał się. Oponkę owijam taśmą z juty. Kupuję szerszą (szer, około 10 cm), więc przecinam ją wzdłuż na pół, by pasek juty był węższy i ładnie oplatał oponkę bez zbędnych marszczeń. Początek  i koniec juty mocuję szpilkami. Można je zastąpić klejem na gorąco.

Poniższy wianuszek jest akurat całoroczny, ale będzie dobrym przykładem. W równych odległościach przyklejone zostały duże jabłka. Mniejsze umieściłam na kawałkach kory. Dlaczego? Czerwone jabłuszka były dość małe, a zależało mi, by były umieszczone na podobnej wysokości. Prościej mówiąc, chciałam je wyeksponować.

Wianek został w całości wyklejony szyszkami. Nie posiada aaaaaniii jednej szparki! Być może wygląda niepozornie, ale na oko potrzebna jest cała siatka szyszek. WAŻNE! Zbierajcie szyszki w różnych rozmiarach! Te najmniejsze maleństwa również. Dzięki nim zakryjecie wszystkie szczeliny.  Na samym końcu przykleiłam zielone gałązki.  Wianek wyklejam szyszkami na leżąco, tzn wianek leży na blacie. Dzięki temu nie przykleicie szyszek za daleko i wianek będzie ładnie przylegał do ściany.

Po owinięciu oponki taśmą z juty, każdorazowo, w pierwszej kolejności mocuję główne dodatki, rozmieszczając je mniej więcej po równo. Jeśli wianek posiada dużo dodatków, malutkich, większych, dużych, rozmieszczonych w różnych miejscach w nieładzie, to staram się mimo to zachować jakąkolwiek symetrię.

I ostatnia ważna kwestia: warto ustalić kierunek szyszek i konsekwentnie je przyklejać. Każdą szyszkę przed zamocowaniem na stałe przymierzam na sucho. Jeśli jej rozmiar nie jest odpowiedni w danym miejscu, to szukam kolejnej i kolejnej… aż wybiorę odpowiednią. Tak to właśnie wygląda :).

Są miejsca, w których powstaje luka na tyle mała, że najmniejsza szyszka się nie zmieści, ale jednocześnie jest na tyle duża, że jest widoczna. W takich sytuacjach łamię gałązki, na których rosną szyszki i wklejam je:

Wszystkie szyszki impregnuję. Jak? Kupuję lakier do włosów, największy i najmocniejszy z możliwych i każdą szyszkę spryskuję (na skończonym już wianku). Po wyschnięciu lakieru czynność powtarzam. Jeden duży lakier wystarcza mi na 2 wianki. Dzięki temu szyszki nie kruszą się tak, nie sypią, są twarde, pięknie się błyszczą i nabierają innego koloru – są ciemniejsze, bardziej wyraziste.

Jeszcze słówko o szyszkach, bo często pytacie o to, gdzie je kupuję. Otóż … sama je zbieram przy okazji jesiennych spacerów z córeczką. Co jest jeszcze ważne i dotyczy wszelkiego rodzaju szyszek. Po deszczu lub przy dużej wilgotności, szyszki powinny poleżeć kilka dni w ciepłym miejscu, by się otworzyły w pełni. Gdy zechcecie je mocować do wianka od razu – podczas dosychania mogą zacząć się odklejać.

I ostatnie: Świeżo zebranych szyszek nie trzymaj w foliowej reklamówce. Wilgoć nie ma jak odparować, więc szyszki mogą zacząć gnić (pojawia się nieprzyjemny zapach lub widoczny biały meszek).  Do przechowywania szyszek najlepsze są tekturowe pudełka, których macie pod dostatkiem w pobliskim sklepie.

Ostatni wianek był najtrudniejszy. Tutaj nie obeszło się bez  matematyki, by równomiernie rozmieścić skos bombek zaznaczając, w moim przypadku, czarnym markerem na jucie, jak chcę rozmieścić bombki.  Uwierzcie mi, czasami naprawdę warto poświęcić więcej czasu na wykonanie dekoracji, bo efekt jest będzie zadowalający, że będziecie chodziły dumne jak paw! 🙂

I na sam koniec: róbcie zdjęcia swoich wianków! Musicie uwierzyć mi na słowo, że klejąc wianek czasami nie widzę niektórych nierówności, a gdy zrobię zdjęcie, to nie mogę uwierzyć, jakim cudem ja tego nie widziałam wcześniej.  Czasami trzeba coś odczepić, nawet kosztem zniszczenia i wyrzucenia do kosza dodatków. I nie żałujcie zdobień.  Początkowo robiąc wianki miałam w głowie, że czegoś użyję odrobinkę mniej, to starczy mi na inny wianek/inną dekorację. BŁĄD! Wianek ma zachwycać! Ma być na bogato, ma cieszyć oko. Niczego nie da oszukać i szczerze Wam powiem, że taka oszczędność nie jest to tego warta.

Ufff ! Sporo się napracowałam nad tym wpisem. Jeśli  zainspirował Cię się i okazał przydatny – udostępnij go!

PS. Na bieżąco będę tu dodawała nowo powstałe wianuszki lub wskazówki techniczne, jeśli coś mi się przypomni.

Nie zapomnij udostępnić wpisu jeśli ci się spodobał!
Facebook
Twitter
LinkedIn

Iwona

Iwona

Mama rozkosznej córeczki Hani, żona wspaniałego mężczyzny i właścicielka przeuroczego yorka. Moim drugim dzieckiem mój blog, na którym właśnie jesteś :)

Zostań ze mną na dłużej!

Close Menu