Prezent dla mężczyzny czyli jak zaskoczyć faceta

Pytanie jest banalnie proste - co kupić swojemu mężczyźnie na  prezent? Jak go zaskoczyć? Przyznam, że prezenty, które robiłam mężowi były zawsze "praktyczne". Była już foto-książka, ręcznik ze spersonalizowanym haftem i inne, jednak najczęściej kupowałam ukochanemu coś z odzieży. Znając jego gust oraz wymiary nie było to trudne, motywowała mnie dodatkowo myśl, że prezent nie utknie na lata na dnie szuflady.

Zbliżała się 30-stka męża. Hm... przecież nie mogę kolejny raz kupić mu koszulki... przecież będzie zawiedziony, rozczarowany... W końcu nie co roku kończy się piękne, okrąglutkie 30 lat! W każdym razie wielokrotnie dawałam mężowi do zrozumienia, że nie mam pomysłu na jego urodziny, że mam nadzieję, że nie pogniewa się, że bardzo bym chciała, ale po prostu nie wiem co mu kupić. Oczywiście powtarzał mi, że nic nie oczekuje, że jest dobrze i żebym się nie martwiła. W środku serce radowało mi się na myśl, że niczego się nie spodziewa. Nawet uwierzył, że nasi przyjaciele nie mają tego dnia czasu na spotkanie. I faktycznie, gdy PO urodzinach zapytałam go - odrzekł, że rzeczywiście był przekonany, że nic tego dnia go nie czeka :). Tymczasem miał nie jedną, nie dwie, a cały dzień niespodzianek, którego mam nadzieję, nie zapomni do końca życia. Ja natomiast nie zapomnę jego zaskoczenia, szczęścia i przerażenia w jednym :). Czerpałam ogromną przyjemność  z organizowania tego dnia.
Niespodziankę zaczęłam planować 2 miesiące wcześniej, głownie ze względu na filmik. Ale zacznijmy od początku!

Ciacho

W nocy, gdy wybiła północ, gdy właśnie miały rozpocząć się oficjalnie urodziny męża, wetknęłam jedną świeczkę w kawałek ciastka, odpaliłam ją i w tym samym czasie głośno puściłam znalezione w internecie nagranie orkiestry śpiewającej STO LAT. Mąż był bardzo zaskoczony, tym bardziej w środku nocy takie głośne sto lat przepięknie się niosło przez okna. Dodatkowo wyściskałam męża i miałam ten zaszczyt, by jako ta pierwsza móc złożyć mu życzenia :).

Filmik

Chwilkę później usadziłam wygodnie męża przed telewizorem i uruchomiłam przygotowany uprzednio pendrive z filmikiem.

A jaki filmik? Poprosiłam wszystkich najbliższych znajomych, przyjaciół, kolegów i koleżanki z pracy męża o nagranie telefonem króciutkiego filmiku, kilku słów życzeń, lub po prostu wielkiego uśmiechuuu 🙂 Nie było to łatwe zadanie, bo jak wiadomo, nie każdy czuje się komfortowo przed kamerą i na ogół część odkładała to na "jutro". Ostatecznie dotarły wszystkie filmiki, które złożyłam w całość za pomocą programu Movie Maker. Na końcu były zdjęcia z imprez ze śmiesznymi komentarzami oraz filmiki z imprez. Bardzo lubimy z przyjaciółmi śpiewać na karaoke i często czujemy się niczym gwiazdy na scenie, tak więc materiału do użycia miałam dość sporo :). Sama do dziś uwielbiam oglądać ten filmik.
Mąż początkowo był w szoku, gdy na ekranie telewizora wyświetlały się kolejno znane mu uśmiechnięte twarze bliskich. Do połowy nie mógł uwierzyć, jak udało mi się przekonać aż tyle osób. To był chyba najbardziej wzruszający moment tych urodzin. Na tym etapie przekonałam męża, że to koniec niespodzianek urodzinowych. Nie wzbudziło to podejrzeń, gdyż jak wcześniej wspomniałam, zebranie filmików i wybranie zdjęć z miliona folderów zajęło dużo czasu.

Koszulka

Ale ... to dopiero noc, a założeniem było zorganizowanie całego dnia!  Poza tym nie byłabym sobą, gdybym nie kupiła mężowi tradycyjnie jak co roku - koszulki! 🙂 Tu akurat poszło szybko. Podczas wręczenia jej uprzedziłam, że później zabieram męża na "wycieczkę".

Tajemnicza wycieczka


Mąż nie wiedział dokąd jedziemy. Domyślił się w momencie, gdy wzdłuż ulicy, którą jechaliśmy dostrzegł kilka rozłożonych spadochronów zbliżających się do lądowania. Mąż nie był zachwycony pomysłem. Wiecie - generalnie żegnał się z życiem, przed oczami przelatywały mu miliony wspomnień i był wyraźnie zestresowany. Mimo to skok w tandemie był strzałem w dziesiątkę! Zobaczcie, jak to wyglądało:

Zapisz

Przyjęcie urodzinowe

Ostatnim punktem urodzin było przyjęcie - niespodzianka.

Tutaj przyjaciele spisali się na 6+! Potajemnie przygotowałam wcześniej sałatki i przekąski, w siatce pod stołem schowałam nie napompowane balony, sznurki, wstążki i inne.

Wczesnym rankiem wstawiłam do zmywarki czyste naczynia przygotowane na przyjęcie. Tak, by przyjaciele nie musieli szukać i mieli wszystko pod ręką. Następnie pod pretekstem niewielkich zakupów wybrałam się, by odebrać zamówiony tort.  Oczywiście po moim powrocie ujrzałam męża, który dumnie poinformował mnie, że zrobił dobry uczynek i opróżnił mi zmywarkę (Tak, tak, dobrze czytacie, on "mi" opróżnia zmywarkę 🙂 ). Moja mina musiała być wtedy bezcenna.

 Przyjaciele dostali wcześniej klucze do mieszkania, wszystko przygotowali, sami przynieśli również przepyszne jedzonko, nadmuchali balony i czekali z tortem i świeczkami. Zabawa trwała długo i był to niesamowicie przyjemnie spędzony czas na świeżym powietrzu, tzn. na balkonie. Dla męża była to tak duża dawka zaskoczeń, że dochodził do siebie jeszcze długoooo :). Ja natomiast mam pewność, że wykorzystałam ten dzień w 100% oraz że będzie niezapomniany do końca życia.

PS. Będzie mi bardzo miło, jeśli polubisz mój fanpage i zostaniesz ze mną na dłużej :).

Pozdrawiam,